środa, 29 kwietnia 2009

przygoda, przygoda, każdej chwili szkoda ;)


długie posty nie są specjalnością tego bloga, ale ten będzie wybitny.
chciałyśmy z Izą zrobić coś dla siebie i pojechać na rowerkach do Pszczyny na lody. większość z was wie, jaka jest najfajniejsza trasa rowerowa do tegoż miasta, tym którzy nie wiedzą już śpieszę tłumaczyć- generalnie prosto prosto prosto prosto, czasem przejście przez jakąś ulice i zaś prosto, prosto, prosto, a jeśli do tego dodamy słoneczko i jakieś drzewka to trasa cud miód i maliny
jechało nam się pięknie i sympatycznie
zatrzymałyśmy się, żeby zjeść naleśniki ze szpinakiem i serem i nic nie zapowiadało katastrofy, która zbliżała się w naszą stronę. katastrofa była wielka, kosmata i zielona i miała w dowodzie wpisane USTERKA
no więc, gdy USTERKA do nas dodarła i unieruchomiła jeden dwukołowy pojazd całe szczęście byłyśmy już niedaleko Pszczyny i stwierdziłyśmy, że poprosimy o pomoc pierwszego napotkanego mężczyznę, którym okazał się pan pracujący w serwisie samochodowym, który odesłał nas do serwisu rowerowego. tam się okazało, że naprawa usterki przekracza nasze możliwości finansowe prawie dwukrotnie(miałyśmy przy sobie tylko jeden portfel w którym 20 zł było;p)
no więc stwierdziłyśmy że taniej wyjdą nas bilety pociągowe do Tychów. pani w kasie próbowała być zabawna jak je kupowałam i stwierdziła że taniej byłoby pojechać na tych rowerach na które bilety kupowałam, ale stwierdziłam, że jestem ponad jej żartem
oczywiście pociąg się spóźnił.
wysiadłyśmy w Żwakowie i to było najgenialniejsze posunięcie dzisiejszego dnia.
jak się okazało ulica Sikorskiego w moją stronę jest "z górki", więc Iza potrafiła po niej jechać, jak było prosto- łapała się mojego ramienia, a ja pedałowałam za nas dwie;p
tym sposobem dotarłyśmy do domu
sieroty z nas- wiemy;p

poniedziałek, 27 kwietnia 2009

hity tłumaczeniowe

light bulb -> świecąca bulwa


lol

II blogowe spotkanie 3-go stopnia z Kurą

Kura rozmawia przez telefon, właściwie bardziej kłóci sie z kimś. W końcu stwierdza:
- Dobra kończę bo muszę iść parówki gotować!
Na to Ania:
- Nie wiem czy wiesz ale parówki się mogą same bez twojej pomocy gotować
Kura:
- Nie bo ja nie umiem lewą ręką włączyć!

....

i dalszy ciąg:

A: To przelóż sobie telefon do drugiej
K: Nie bo źle slyszę!

sobota, 25 kwietnia 2009

ewcik: czytałaś posta na forum?
Asiura: yyyyy... jakim forum?
ewcik: blogu :p
Asiura: ten o wydajności?
ewcik: nie, o skuteczności ;p;p :D

wtorek, 21 kwietnia 2009

dr Ś-T: Jak nieprzeczytaliście wartości są to ....
i
.... kultura dostarcza nam metaforów i mitów

piątek, 17 kwietnia 2009

zasłyszane przez Groszka pod dziekanatem AE
rozmawiają dwie dziewczyny:

- Wiesz, Anka jest w Zielonej Górze na studiach, na astrologii
- Na astrologii??
- No albo na astronomii , coś takiego
- A co tam jest za uczelnia?
- nooooo....ten... Uniwersytet Wrocławski, no nie?

czwartek, 16 kwietnia 2009

moja mama czyta mojej małej kuzynce bajkę na dobranoc o koniku Garbusku:
M: Konik Grubasek....
K: Ciocia ale tam jest konik Garbusek a nie Grubasek!
...
po chwili:
Ale wiesz wybaczam ci bo ty tę bajkę pierwszy raz czytasz...